sobota, 26 maja 2012

Nareszcie koniec:)

Witajcie moi kochani:)

Zmęczona nie tylko remontem ,ale też i pracą kilku tygodni ,jak Wam pisałam kilka postów wcześniej wicestarosta  poprosił o zrobienie koszyków, no i zrobiłam,ale nie ukrywam bolą mnie ręce nie tylko poparzone od kleju ,ale i też od kręcenia kwiatków  i plecenia koszyków a więc rurek zostało ukręconych około 2 tysięcy, a kwiatków ponad 600 szt kwiatki oczywiście wcześniej miałam nakręconych tylko 200szt, ale w jeden cały dzień ukręciłam ich ponad  400szt nie wspomnę o bólu opuszek od palców i moje biedne nadgarstki od jakiegoś czasu cierpną mi dłonie właśnie przy takich pracach nawet przy szyciu np igłą,oj namęczyłam się namęczyłam .Jak ktoś bawi się w papierową wiklinę i róże z krepiny wie jak to jest, jest co robić no ja miałam do zrobienia 25 koszyków, wczoraj siedziałam do 3:30 a wstałam już o7:15 by  dokończyć prace bo nie  zdarzyłabym  zrobić, za późno dostałam resztę materiałów, ale dziewczyny udało się zrobiłam i powiem Wam że jestem z siebie dumna to pierwsza moja taka duża praca mimo że charytatywnie no i  kosze poszły na wiejski festyn a na schody do zdjęcia weszły tylko 22 koszyki:) .
 Niestety nie byłam na wiejskim festynie i nie wiem czy moje kosze zrobiły furorę czy nie ,ale co tam, byłam za to na Naszym stowarzyszeniowym festynie który był organizowany w ten sam dzień czyli dziś ,i w podziękowaniu gospodarzom terenu na którym odbył się festyn zrobiłam serduszko i jeszcze jedno dla firmy Mauxion za zasponsorowanie łakoci dla dzieci w postaci czekoladek:)


Dziś doznałam tzw chemii chyba tak można to nazwać pierwszy raz mi się zdarzyło, na tym festynie były dzieci z domu dziecka i nie tylko było naprawdę sporo dzieci, siedziałam ze znajomymi i rozmawialiśmy , dzieci  biegały w tą i z powrotem i w pewnym momencie wpadła dziewczynka na którą od razu zwróciłam uwagę , dziewczyny serce mi stanęło ,później wodziłam za nią oczami, pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło mimo to że mam już dwójkę dzieci w rodzinie zastępczej nigdy tego nie ukrywałam i nie mam zamiaru ma  cudowne dzieci i jestem z nich dumna, ale ta mała dziewczynka mimo swej niedostępności zrobiła  na mnie piorunujące wrażenie ,wiecie co myślę o niej cały czas:) Wiem że kilku moich znajomych czyta tego bloga i może pomyślą ,że źle robię ,że się chwalę tym że mam dzieci pod opieką,nikomu krzywdy tym nie robię:)
Idę się położyć jestem  naprawdę zmęczona :)
Dziękuję za ostanie milusie komentarze jesteście cudowne
Buziaki Wiola

Dziewczyny moje kochane uzupełniam posta zapomniałam Wam wczoraj złożyć zyczenia  z okazji naszego święta dla mnie to szczególny moment bo 2  lata temu pierwszy raz usłyszałam" kocham Cię mamusiu"ale wcześniej była "ciocia"a to dla Was

16 komentarzy:

  1. Niesamowita osóbka z Ciebie:) Szacunek ,podziw i zazdroszczę Ci tych dzieciaków...Jesteś kimś wyjątkowym dając dzieciom szansę na dobre życie! Jestem pod wielkim wrażeniem , mam piątkę swoich więc wiem ile trzeba dla nich czasu , miłości ,trudu ,uwagi...Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wykonałaś karkołomne zadanie! Ostatnio trochę skręcałam rureczek z papieru, więc doskonale rozumiem Twój ból.
    Pięknie piszesz o swoim macierzyństwie. Jesteś wspaniałą, pełną miłości i troski osobą. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. łał, rzeczywiście kawał pracy! szacunek ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. koszyszki cudne, podziwiam za wytrwałość i zaangarzowanie :) a co do dzieci to ja osobiście uważam że niema w tym nic złego że o tym napisałaś :) to wspaniałe że opiekujesz się tymi dziećmi, poznaję Cię coraz bardziej i oraz bardziej podziwiam :) jesteś cudowną kobietą :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś niesamowita. Po prostu brak mi słów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Koszyki są piękne, na pewno zrobiły furorę!! Wyobrażam sobie ile pracy musiałaś w to włożyć. Ja wczoraj próbowałam ukręcić kilka rureczek i po 30 tak bolały mnie palce że sobie odpuściłam :):) Także naprawdę podziwiam...nie tylko za koszyki, ale także za to jaką jesteś wspaniałą osobą Wiolu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj Wiola ... jesteś lepsza od maszyny produkcyjnej ... hihi
    szacun wielki dla Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiolu jesteś ,niesamowita ,tyle żeś tego narobiła,podziwiam Cię,koszyczki przepiekne,serduszka również,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiolu ... chylę czoła niesamowity ogrom pracy i efekt cudny ... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiolu prace wykonalas jak za kilka osob :) szacunek Ci sie bezwzglednie nalezy. Szacunek nie tylko za prace, ale za danie dzieciom szansy na prawdziwy dom :)
    Kosze piekne !
    Sciskam Cie cieplutko :*
    ps. zapraszam na moje candy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuje Wam kochane dziewczyny za te wasze wszystkie miłe i ciepłe słowa,dodajecie mi skrzydeł mimo że znamy się tylko blogowo czuję że tworzyły byśmy niezły zespół nie tylko twórczy ,ale i też świetnych koleżanek:) cieszę się ze zaglądacie to mnie a swoimi komentarzami ogromnie mnie wspieracie :)
    Buziaki wielkie dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rewelacyjne te koszyki - spodobały się na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow ale się napracowałaś, niesamowita ilość pięknych koszyczków. Podziwiam Twoją wytrwałość, jesteś zawzięta i niesamowita :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiolu ogrom pracy jaki włożyłas w te koszyki powala na kolana, ja pewnie jeden przez cały dzień bym robiła jak nie w tydzień. Oststnio nawet próbowałam zrobić kwiat z krepiny bo dostałam w przydasiach od Tynki 3 zwinęłam i miałam dość także podziwiam, a że piszesz o dzieciach to dobrze, bo są częścią Twego życia i super że stawiasz sprawę jasno :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiolu , jestem szczęśliwa , ze dotarłam do Twojego fantastycznego bloga , Jesteś WSPANIAŁA nie dość , że dajesz szczęście i domek dla dzieciaczków ( wiele innym powinno brać z Ciebie przykład ♥♥♥ :) to tworzysz arcydziełka :)))) Pozdrawiam Cię cieplutko :)))) i tak trzymaj :))) Każdy dobry uczynek wraca do nas podwójnie :))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Kobieto odwaliłaś kawał dobrej roboty z tymi koszami ! Jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń